Jeszcze co do noclegu, nie zawsze jest tak fajnie, jak tutaj przy trasie i nie muszę „boksować” się z dojazdem. Rano kupuję żółty ser i wyruszam z Inowrocławia, do Torunia jest jakieś 34 kilometry, bolą plecy a trasa wiedzie pod górkę. coś źle dopytałam, bo odcinek szłam jakimś „objazdem”. kilka kilometrów pod górę, bolą plecy. Jest ścieżka rowerowa, ale jak się okazuje tylko do stacji paliw, dalej szosa z utwardzonym poboczem.
Szadłowice, Ostrowo i wreszcie droga polna na Lipie. Jakieś małe zielone owady, a dają odgłos jak krople deszczu na liściach. Potem jeszcze komary „tną” na drodze przez pola. Szlakówka, ktoś na rowerze pomógł z trasą, dalej Murzynno i asfaltem na Kawęczyn, znów propozycja podwiezienia na rowerze. W Kawęczynie po około 25 kilometrach trasy, młodzież przed barem, zaoferowała pomoc w szukaniu noclegu po gospodarzach, ale tak jeden „nie miał warunków”, inny stodoły. A że „ciocia pojechała do Gdańska”, to stwierdzili, że „tu pani może spać, u cioci”, weszli na posesję i otwarli mi stodołę. Piszę notatki, a krowa obok je trawę, ścina lepiej od kosiarki i wącha mój plecak. Rozłożyłam w stodole karimatę i śpiwór, ale moi pomocnicy nadal „koczowali na szosie”, bo jak później powiedzieli ktoś rzucał jabłkami w dach stodoły i się denerwowali. Wyszłam więc, bo należało powiedzieć sąsiadom, że w stodole będzie ktoś spał. W tym czasie mieszkanka z naprzeciwka zadzwoniła do właścicieli, z obawy że podpalę stodołę. W efekcie zaproponowano mi nocleg w normalnym domu.
Kolejnego dnia ruszam skrótem na Opoki. Byłoby super, gdyby ławki na przystankach nie były niszczone, po prostu są pomocne dla wędrowców. Mostek na rzeczce Tążynie, i obok stary kolejowy. Przybranowo, jakiś mały piesek mnie „uszczypnął”, a za chwilę Służewo. Dalej asfalt, pusta droga i wiatr. Za lasem znów idę skrótem, jest Aleksandrów Kujawski i stacja. Idę przez las na wieś Otłoczyn. Po drodze rozmawiam z grzybiarzem i dostaję podpowiedzi co do trasy. Mostek, znów Tążyna, a przed samym Otłoczynem las, kiedyś pierwotna puszcza, chwila przerwy, muszę trochę odsapnąć. Docieram do Otłoczyna i funduję sobie lody. Jest super, bo obok autostrady wiedzie leśna droga na Toruń, ale most przez Wisłę jest wyłącznie dla pojazdów, więc kieruję się do centrum miasta. Za autostradą droga polna, ale i „królewskie” rezydencje. Ulica Wrocławska, potem Łódzka, wjazd podobny jak do Kalisza, bo przy szosie jest pas asfaltu.
Przeprawa przez Wisłę, przechodząc przez most od strony dworca, zza drzew wyłania się imponujący widok panoramy Torunia. Wrażenie niesamowite i warto było przespacerować te 35 kilometrów. No nic, ale wracam do eskapadowej codzienności, wypłacam kaskę i kieruję się do akademików. Nocleg tani, i to, że się oprałam i wysuszyłam, jest aż nierealne, bo pralka i suszarka.
Na wyjściu z Torunia kupuję duży tłusty precel i kierunek północ. Na początku droga rowerowa, dalej szosa z paskiem asfaltu, no i szosa i szosa. Przed Łysomicami korek od strony Gdańska. W pobliżu drogi tytoniowe pola, potem jakieś budowy i błoto na szosie. Rolnik zbierający fasolę poradził iść nadal „jedynką”, a możliwość noclegu ma być ponoć w Kończewicach albo Głuchowie, bo tam są szkoły, a od Grzywna ma być mniej uczęszczana droga. Jeszcze parę kilometrów idę szosą, potem odbijam na Zęgwirt, zwykła droga a potem szlakówka. Cały czas jest zachmurzenie i chłodno ale już nie pada. W Grzywna czysto, worki na śmieci na przystankach, ale nie ma ławeczek, idę tu popytać o noclegi i jest podpowiedź, że lepiej w Chełmży, niż dalej na wioskach. Około 22 kilometry i podjeżdżam do Chełmży, nocleg w domu turystycznym OSiR z miłą obniżoną cenką.
W kolejnym dniu z Chełmży wracam pieszo, bo autobus jedzie później. Jakiś odcinek, po drugiej stronie szosy towarzyszy mi pies, dałam mu sera i stanął, pewnie zastanawiał się czy iść za serem, czy odpuścić, zwłaszcza, że zaczęło padać. Próbuję trochę iść wioskami, ale wracam na szosę bo droga, którą zaczęłam iść, wiodła do jakiejś posesji. Zasięgam informacji i ktoś mówi, że w bok, na zachód od głównej szosy wiódł stary szlak pocztowy. Szlakówka w kierunku Kończewic, a co do pogody, jest zimno, wietrznie i pada.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz